Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові







Labirynt

Ostatnia jaskołka – pozegnanie urwane z okna.
Jestem sam w mieście otoczony przez zło.
Od ulic pochlebnie nawisłych
odrywam za krokiem krok
martwy.
Na bulwarze unoszonym przez opar
liście – ciszy zielony bastion,
nie poruszone.
Wszystkimi ulicami naraz świat się okopał.
Pilnuje mnie – rodzinne, wrogie miasto.
Nie znam twej fotografii
odklejanej o świcie z murow.
Głuchnie gwiazd kolorowy afisz
w ścianach
z krwi i marmuru.
Nie pamiętam dzisiejszego świtu,
tak mnie noc, dzien omija.
Widzę szeregiem ulic zamurowany dworzec wyjazd.
Nie umiem ulic na pamięć,
tylekroć powtarzanych, nie znam zwykłych torow.
Szatan przysiadł na chmurze księzycem,
księzycem upływa nieostrozny rok.
Codzienny postoj. Za uliczką przedmieść czeka
narozny sarkofag,
o ktory roztrzaskam wzrok.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 2,00 out of 5)


Labirynt - KRZYSZTOF KAMIL BACZYnSKI