Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові







Prześwietlenie

Słonce, tak dufnie jaskrawe
na placu przed kliniką,
zamiast na wskroś mnie przeniknąć,
umiało na dobrą sprawę

naświetlić tylko powierzchnię
mojej skory czy kurtki,
co najwyzej pobieznie
olśnić oczy przez krotki

moment przed ich zmruzeniem;
tu, w czterech ścianach połmrocznych ścianach,
przez ścisłą bryłę ciała
przebija się – nieznuzenie

i błyskawicznie – nikła
bladość promienia, ktory
jak wścibski brukowy dziennikarz
ujawnia pod gruboskornym

zdrowiem wewnętrzne wstydy,
sztywną kruchość i śliski
dygot, załosne spiski,
skandale i ohydy,

skrywane w sobie przed sobą,
by siebie nie przestraszyć.
Radiologu Bez Twarzy,
niech stanę obok

Ciebie, pokaz mi ekran
z tym mną, znanym na wylot
jedynie Tobie; chwilą
wiedzy niech mnie prześwietla

Twoj promien, tylko jedną:
daj – nim ją zaciemnię, zagrzebię –
sprobować, czy zniosę tę pewność siebie.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 3,00 out of 5)


Prześwietlenie - STANISłAW BARAnCZAK