Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові



Akteon

Powieść o Akteonie: wiosna szumi w borze.
Podpatrzył w blask boginię, skąpaną w jeziorze.
Za karę go w jelenia przedzierzgnęła mściwie.
Pokrwawiła się wieczność o leśne igliwie!…
Psy go własne opadły, szarpiąc, jak zwierzynę!
Wpośrod godzin istnienia miał taką godzinę!
Prozno gronił obcego, ktore boli, ciała!
śmierć go, psami poszczuwszy, z jeleniem zrownała….
Prozno wzywał na pomoc dawnych towarzyszy,
Nasłuchując ich krokow na pobrzezach ciszy!
Nikt nie poznał po głosie i po znoju rany,
ze to człowiek – nie jelen! Duch – upolowany!
Nikt nie zgadł tajemnicy narzuconych wcielen!
Musiał być tym, czym nie był! I zginął, jak jelen!
A jam niegdyś był inny. Dziś jeszcze się złocę,
A złociłem się bardziej… świadkami złe moce!
Pamiętam dawnych braci rozbłyskane twarze.
Wowczas o czymś marzyłem… Dziś blednę, gdy marzę!
Nikt nie umiał tak istnieć, jak ja w tej godzinie,
Gdym cię, Boze, podpatrzył! – Duch moj odtąd ginie!
Przemieniony w człowieka za nędzę mej zbrodni!
Dzwigam obce mi ciało w blask Bozej pochodni!
I ginę śmiercią obcą, co mym kościom przeczy…
Inna mi się nalezy!… Nie chcę tej – człowieczej!…
Ginę, w ludzką powłokę wsnuty, jak w płaszcz zgrzebny,
Kto mnie pozna po płaszczu? Precz z nim! Niepotrzebny!
Kto mnie pozna po głosie, ze to ja tak śpiewam?
Milcz głosie! Nie moj jesteś! Swego juz nie miewam…
Majacząc cudzych kształtow zgubną niepodobą,
Nawet w śmierci godzinie nie mogę być sobą!
Krwawą zmorę jelenia unosząc środ powiek,
Prozno wołam o pomoc! – I ginę, jak człowiek!


Akteon - BOLESłAW LEśMIAN