Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові



Ucieczka

Drzewa – chude, tragiczne – machały ręką,
cienie – szalone – skakały do lśniących kałuzy…
Oczy! – a w oczach i straszno, i miękko –
oczy – niedobre, aksamitne, duze.

Splątały nas włosy wiatru zlepione deszczem,
ściga na czarnych skrzydłach zarłocznych stado.
Milcz! Uciekamy. Zdązymy. Tak, wiem, daleko jeszcze.
O, choćby było najdalej, muszę dojechać, dojadę!

Dokąd? – nie wiem. Dokąd? – nie pytaj.
Ulice lecą na oślep, w czarne krzyzują się iksy.
Wiatr-pies na zakręcie milczkiem za gardło chwyta.
Patrz! wsiadł na konia z dorozki archanioł z Apokalipsy…

Słyszysz! – tam miasto syczy, ślepia mu płoną.
Spadamy w mrok – tam nic nie ma – i nic się więcej nie zdarzy,
tylko serca, tylko serca huczące wicher rozkołysze jak dzwony,
tylko deszcz, tylko deszczu ukłucia – drobniutkie kropelki na twarzy…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Ucieczka - WłADYSłAW BRONIEWSKI