Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові







Romans wieczorny

W moim kraju romantycznym, śpiewnym,
Został staw, gdzie ballady nie giną,
Opleciony brzeziną powiewną,
Opasany potrojną olszyną.

Brzegiem stawu tataraki jasne
Pną się w gorę ku falistej ściezce,
Gdzie dwa cienie, oczy niewygasłe,
Dotąd biegną, by spotkać się jeszcze.

Środkiem stawu, wikliną zarosła,
Stara łodka przepływa bezpiecznie,
Gdzie dwa cienie, krzyzując dwa wiosła
Dotąd myślą, ze miłość trwa wiecznie.

Idzie wieczor. I fiołki rumiencow
Toną w stawie, jak dumki najłzawsze.
A dwa cienie wśrod ciemnych kaczencow
Dotąd szepcą: dobranoc na zawsze…

Wracam nocą nad staw i nad bluszcze,
Snem kołuję od gwiazd do porankow,
Nasłuchując czy woda nie pluszcze,
I czy nowych nie spotkam kochankow.

Lecz tam cicho. Zieloność zasycha,
Drzewa prochnem bieleją, jak kości,
Woda milczy i oczy zamyka,
Wierna cieniom i pierwszej miłości.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)


Romans wieczorny - STANISłAW BALInSKI