Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові







Spotkanie dalekie

Dla Z.

Muszę odejść… noce drzą w napiętych zaglach.
Muszę odejść… droga pijana się słania,
płotna wzdyma cisza szalejąca, nagła,
latarniami noc znow elegie wydzwania.
Nie zegnajcie… morze opiło się wiatru,
niespokojne, szarpie grzywy szkła rozbite,
gorzkie bryzgi piany ślady statkow zatrą
i odpłynę srebrnym argonautow mitem.
W słonych zmierzchach schodzę na białe wybrzeza,
w szeleszczące puszcze wilgotne jak barwy,
nawołuję w echa,
juz mi portow nie zal,
kiedy ciszy lazur w silne dłonie narwę.
Raz się tylko zbudzę jak w dalekiej pieśni,
ty mi wyjdziesz cicho, jak dawniej, naprzeciw,
ręce dasz mi wonne w ciepłym świcie, wcześnie,
pobiegniemy w zielen wolne, leśne dzieci…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 3,33 out of 5)


Spotkanie dalekie - KRZYSZTOF KAMIL BACZYnSKI