Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові







Więzien miłości

Kochankowie spotykają się nocą
w pazdzierniku spada z nieba duzo meteorow
niejeden juz zgasł dymiący kaganek
odkąd Ona przemknęła staroświecką karocą
wśrod tętniących warczących kolorow

Najpiękniejsza z niespodzianek

Błękitni spotkaliśmy się nocą
nie feeria czy alkohol
bozy błękit
ale nawet bo i po co
nie uścisnęliśmy sobie ręki

Tak było napisane na 18 stronicy
głowa samobojcy lezała na otwartej księdze
w ustach jęk juz niczyj
w dłoniach nie wiem ale pewno niewidzialne ręce

Błękitni spotykają się nocą
rozmowa w gwiazdach widzianych przez poezję

– Tęsknota Czekanie Nikt nie wezwie Czekam
Tęsknota
Kocham Dalekość Ty Gwiazdy złocą Kocham
Czekanie pieszczot Nie marzeniem słowa twe szeleszczą
Błękit
Gdzie jest błękitem błękitno
Smagłe ręce Pieszczota Zapalone oczy
Pod futrami Rozkosz Błyski Nagie ciało
(Nie tobą sny kwitną
dziecinstwo nie tobą pachniało
choć czekałem cze ka łem CZE KA ŁEM)

Błękitni spo

Wychodził z dansingu
Jej usta w usta połozyły się ostro nagle
i był biały kwiat na czerni smokingu

A błękitny został wolał
rozpacz nocą na bagnie

O nie
erotyk nie moze się skonczyć rozpaczą
są tacy co czytają i płaczą
lepszy jest płacz z zazdrości

Nie ma ciszy
wiekiem prawiekiem niedzielą nocą wśrod prac
wszędzie gonił mnie płomien miłości
pieniła się w girlandach elektrycznych lamp
gorzała jarkim ogniem w wszystkie dalekości
szrapnelami biła w kościoł
wszystko moje jest tam

Marysia z Marylami Marie Mary z Marią
Strzelistymi aktami rozmodlonych rąk
piętrzyłem to upalne wiwarium
przy jednej zycia zwrotnicy
pociąg pełen jak strąk

Chrupały miłość z jękiem skargi
czerwone czerwone czerwone wargi

Piersi nie po to są by wabić
lecz by się cięzkim ciałem dławić
Nogi pląsające na łozu pijanem
muszą orgię przesunąć daleko za ranek

Mechanizm miłości dziwnym jest przyrządem
wszystkiego chce zaznać wszystkiego poząda

Jem długo wilgotne usta są w moich wodnistym miązszem
włosy nie potem benzyną chyba pachną
pod biegnącym nog i ramion gąszczem
od płomiennych spojrzen czerwono i jasno
A TO NIE JEST MARZENIE BŁĘKITNYCH WIERSZY

Świat jednym miłości motorem
krzyk moj nad nim ulata
krzyk płomien płowy płodności gore
nie najlepszy nie ostatni nie pierwszy
jestem anteną drgającą tego świata

Upiorną codziennością świeci kazda nagość
jak przez pajaca przez zywe ciało przewleczona nić
nie ma tego w zadnym eposie
takich ksiąg nie wiezie znikąd wagon
ze męczyć własną mękę to zyć
Dziewczątka zakonnice i dziwadła z mozgu
smutne damy w załobie nietoperze o olbrzymich ustach
władacie mną ja władam wami
przede mną odkryte to co wam się z rąk wymyka
kopuła stalowa z gwozdziami gwiazdami
ktora moze jest pusta
i strefa od pierwszego do setnego zwrotnika

Gwizdzą syreny nienawiści
tętnią jezdzcy tuz koło mnie
wbrew ziemi tu mi bezdomnie
a dalej w otchłani świeci czyściec
od rozpusty nierozum i wiara
od zgubienia poezji niepokoj
ziemio duszo stara
1926 roku

Bunt uwiądł
w ramionach miłujących uwięziony mowię
mowa się rytmicznie tka
jeden wyraz drugiemu rowien
WIECZNOŚCI CHCĘ
B B
E E
Z Z

D D
N N
A A

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)


Więzien miłości - JoZEF CZECHOWICZ