Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові



Miasta obywatelom

Miasta zdobią kamienice,
Rynki, gmachy, wtąz ulice,
Imbary, koszary
Przydały dość chwały.

Gorę biorą niebotyczne
Wieze, wały, zamki śliczne:
A przecie, jak wiecie,
Są hardzie w pogardzie.

Świat mieszczany między pany
Wszak nie liczy, jeszcze krzyczy
Na mozność, wielmozność,
Krzywi się, marszczy się.

Jedna dla nich śmierć cudowna,
Ktora panow z gburem rowna:
Zarownie i głownie
W pałace kołace.

Szczupła wielkim miastom chluba,
Gdy altekom grozi zguba.
Nadejdą i wejdą
Ruiny w machiny.

Arsenały od perzyny
Nie obronią, od ruiny,
Wszak miasto jak ciasto
Rozgniotą z bied rotą.

Jak rdza zjada styrskie stale,
Tak Mars broczy w krwi kanale.
Fortece, altece:
Na zguby pasz chluby!

Słonca promien, śniezne gory,
A śmierć niszczy miejskie mury:
Dość częsta i gęsta
Nowina – ruina.

Letki laufer śmierć, nie chromy,
W lot obleci sklepy, kromy
Okrązy, choć dązy
Powoli w niedoli.

Więc rynkowy, ratuszowy,
Niech łokciowy i szynkowy
Swe zbiory za wiory
Poczyta, cnot pyta.


Miasta obywatelom - JoZEF BAKA