Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові







Księgi pierwsze – Pieśn XII

Muszę wyznać, bo się juz nie masz na co chować:
Nigdy bych był nie wierzył, bych tak miał załować,
Tego zwłaszcza, co nigdy mym własnym nie było:
Po prawdzie mi nieprawie zle serce tuszyło.

Aleciem barzo nagle wypadł z tej nadzieje,
A mojej się przygodzie nieprzyjaciel śmieje.
Kto drugi ma bez prace, o co znać dbał mało,
A mnie za me staranie złe szczęście potkało.

Samem swą własną ręką tę winnicę grodził,
Aby jej był ani zwierz, ani zły ptak szkodził;
Polewałem, zeby jej słonce nie suszyło,
Nakrywałem, zeby jej zimno nie mroziło.

A kiedy mię nalepsze miały potkać gody,
Nie wiem, co za zły człowiek oberwał jagody
I uzywa z rozkoszą, czego dostał snadnie,
A mnie, patrząc, jeno się serce nie rozpadnie.

Bodajze nie przechował, a bodaj polezał!
Nie wiem, jako mię do gron tak pięknych ubiezał.
Ja sobie tak dobrych lat doczekać nie tuszę;
Podobno jako niedzwiedz łapę lizać muszę.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 3,33 out of 5)


Księgi pierwsze – Pieśn XII - JAN KOCHANOWSKI