Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові

Bajka o kielnerze

kawiarnia była nabita szczelnie
kiwał się rajer nad kazdym stolikiem
na palcach chodził po sali kelner
roznosił na tacy likier

i gdy do taktu orkiestry pstrej
stawiał przed gościem kotlet
ujrzał we fraku świnski ryj
zmieszał się nagle i pobladł

dziwny mu w myślach zrodził się zamęt
w noc roziskrzoną po drutach biegł
cicho pod skrzypiec akompaniament
na dworze padał śnieg

i patrzył w ołtarz skąd schodził anioł
i wiatr go chłodził na strandzie
gdy kapał sosem na białą panią
w czarnym olbrzymim rembrancie

śnił mu się pomost rozkwitłych warg
i nie mogł po nim przelezć
i widział tylko spasły kark
i szczęk ruchomą czeluść

cichutko w kącie stanął i wklęsł
jak dzieci nocą przy szybach
a białej pani trzepotał rzęs
bezgłośnie krzyczał: “wybaw”!

przez cały wieczor chodził jak we śnie
wyrazy cedził skąpo
i tylko jeden raz się roześmiał
kiedy przynosił im kompot

i widział halle o złotych stołach
jasne jak nigdy przedtem
kiedy go cicho ktoś z nich zawołał
wolno na palcach wszedł tam

i pobladł tapet wiśniowy pastel
nim krzyk kobiecy je pozarł
gdy gardła gościa obwisły plaster
otwierał kelner NOŻEM!


Bajka o kielnerze - BRUNO JASIEnSKI