Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові



Dziewczyna



Dwunastu braci wierząc w sny, zbadało mur od marzen strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.
I pokochali głosu dzwięk i chętny domysł o dziewczynie,
I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od zalu ginie…

Mowili o niej: “Łka więc jest!” – i nic innego nie mowili,
I przezegnali cały świat – i świat zadumał się w tej chwili…
Porwali młoty w twardą dłon i jęli w mury tłuc z łoskotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

“O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze” –
Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.
Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

Łamią się piersi, trzeszczy kość, prochnieją dłonie, twarze bledną…
I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
Lecz cienie zmarłych – Boze moj! – nie wypuściły młotow z dłoni!
I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni…

I dzwoni w przod! I dzwoni wspak! I wzwyz za kazdym grzmi nawrotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?
” O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” –
Tak, waląc w mur, dwunasty cien do jedenastu innych rzecze.

Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cien się mrokom nie opiera!
I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera…
I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ow co kona!…
I znikła treść – i zginął ślad – i powieść o nich juz skonczona!

Lecz dzielne młoty – Boze moj – mdłej nie poddały się załobie!
I same przez się biły w mur, huczały spizem same w sobie!
Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

“O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć dziewczynę rdzą powlecze!” –
Ta, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.
I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgorza i doliny!
Lecz poza murem – nic i nic! Ni zywej duszy ni Dziewczyny!

Niczyich oczu, ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
Bo to był głos i tylko – głos, i nic nie było, oprocz głosu!
Nic – tylko płacz i zal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiz to świat! Niedobry świat! Czemuz innego nie ma świata?

Wobec kłamliwych jawnie snow, wobec zmarniałych w nicość cudow,
Potęzne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudow.
I była zgroza nagłych cisz! I była proznia w całym niebie!
A ty z tej prozni czemu drwisz, kiedy ta proznia nie drwi z ciebie?



Dziewczyna - BOLESłAW LEśMIAN