Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові



Sonety krymskie – Bajdary

Wypuszczam na wiatr konia i nie szczędzę razow;
Lasy, doliny, głazy, w kolei, w natłoku
U nog mych płyną, giną jak fale potoku;
Chcę odurzyć się, upić tym wirem obrazow.

A gdy spieniony rumak nie słucha rozkazow,
Gdy świat kolory traci pod całunem mroku,
Jak w rozbitym zwierciedle, tak w mym spiekłym oku
Snują się mary lasow i dolin, i głazow.

Ziemia śpi, mnie snu nie ma; skaczę w morskie łona,
Czarny, wydęty bałwan z hukiem na brzeg dązy,
Schylam ku niemu czoło, wyciagam ramiona,

Pęka nad głową fala, chaos mię okrązy;
Czekam, az myśl, jak łodka wirami kręcona,
Zbłąka sie i na chwilę w niepamięć pogrązy.


Sonety krymskie – Bajdary - ADAM MICKIEWICZ