Українська та зарубіжна поезія

Вірші на українській мові



Powrot taty

“Pojdzcie, o dziatki, pojdzcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgorek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Poboznie zmowcie paciorek.

Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory
I pełno zbojcow na drodze”.

Słysząc to dziatki biegą wszystkie razem,
Za miasto, pod słup na wzgorek,
Tam przed cudownym klękają obrazem
I zaczynają paciorek.

Całują ziemię, potem: “W imię Ojca,
Syna i Ducha świętego,
Bądz pochwalona, przenajświętsza Trojca,
Teraz i czasu wszelkiego”.

Potem: Ojcze nasz i Zdrowaś, i Wierzę,
Dziesięcioro i koronki,
A kiedy całe zmowili pacierze,
Wyjmą ksiązeczkę z kieszonki:

I litaniją do Najświętszej Matki
Starszy brat śpiewa, a z bratem
“Najświętsza Matko – przyśpiewują dziatki,
Zmiłuj się, zmiłuj nad tatem!”

Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą
I woz znajomy na przedzie;
Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:
“Tato, ach, tato nasz jedzie!”

Obaczył kupiec, łzy radośne leje,
Z wozu na ziemię wylata;
“Ha, jak się macie, co się u was dzieje?
Czyście tęskniły do tata?

Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?
A ot rozynki w koszyku”.
Ten sobie mowi, a ten sobie mowi,
Pełno radości i krzyku.

“Ruszajcie – kupiec na sługi zawoła –
Ja z dziećmi pojdę ku miastu”.
Idzie… az zbojcy obskoczą dokoła,
A zbojcow było dwunastu.

Brody ich długie, kręcone wąsiska,
Wzrok dziki, suknia plugawa;
Noze za pasem, miecz u boku błyska,
W ręku ogromna buława.

Krzyknęły dziatki, do ojca przypadły,
Tulą się pod płaszcz na łonie;
Truchleją sługi, struchlał pan wybladły,
Drzące ku zbojcom wzniosł dłonie.

“Ach, bierzcie wozy, ach, bierzcie dostatek,
Tylko puszczajcie nas zdrowo,
Nie robcie małych sierotami dziatek
I młodej małzonki wdową”.

Nie słucha zgraja, ten juz woz wyprzęga,
Zabiera konie, a drugi
“Pieniędzy!” krzyczy i buławą sięga,
Ów z mieczem wpada na sługi.

Wtem: “Stojcie, stojcie!” – krzyknie starszy zbojca
I spędza bandę precz z drogi,
A wypuściwszy i dzieci, i ojca,
“Idzcie, rzekł, dalej bez trwogi”.

Kupiec dziękuje, a zbojca odpowie:
“Nie dziękuj, wyznam ci szczerze,
Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,
Gdyby nie dziatek pacierze.

Dziatki sprawiły, ze uchodzisz cało,
Darzą cię zyciem i zdrowiem;
Im więc podziękuj za to, co się stało,
A jak się stało, opowiem.

Z dawna juz słysząc o przejezdzie kupca,
I ja, i moje kamraty,
Tutaj za miastem, przy wzgorku u słupca
Zasiadaliśmy na czaty.

Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty,
Modlą się dziatki do Boga,
Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,
A potem litość i trwoga.

Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,
Buława upadła z ręki;
Ach! ja mam zonę, i u mojej zony
Jest synek taki malenki.

Kupcze! jedz w miasto, ja do lasu muszę;
Wy, dziatki, na ten pagorek
Biegajcie sobie, i za moję duszę
Zmowcie tez czasem paciorek”.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Powrot taty - ADAM MICKIEWICZ